Robert I Komunia Zdjęcie z I Komunii, z rodziną

WIARA








To będzie najtrudniejsza część do opisania.
Musielibyście znać naszą Rodzinę,aby zrozumieć w pełni
to wszystko, co tu będzie opisane.
Streszczę krótko, bez zawiłości rzeczy.


BÓG-IHWH  BIBLIA
CHRZEŚCIJAŃSTWO
KOŚCIÓŁ KATOLICKI NA ŚWIECIE
KOŚCIÓŁ KATOLICKI W POLSCE

OJCZE NASZ po Aramejsku
Avvon d-bish-maiya, nith-qaddash shim-mukh.
Tih-teh mal-chootukh. Nih-weh çiw-yanukh:
ei-chana d'bish-maiya: ap b'ar-ah.
Haw lan lakh-ma d'soonqa-nan yoo-mana.
O'shwooq lan kho-bein:
ei-chana d'ap kh'nan shwiq-qan l'khaya-ween.
Oo'la te-ellan l'niss-yoona:
il-la paç-çan min beesha.
Mid-til de-di-lukh hai mal-choota
oo khai-la oo tush-bookh-ta
l'alam al-mein.
Aa-meen.

Pochodzimy z Rodzin katolickich, chociaż, zarówno nasze Rodziny, jak i My nie przywiązywaliśmy ogromnie wielkiej wagi do wiary (dodam, że Rodzina dalej jest taka jak przedtem) i przed zachorowaniem Roberta żyliśmy w dość pospolitym stylu.
Dzieci chodziły na religię, a w niedzielę wszyscy chodziliśmy do kościoła, częściej jednak w święta: Popielec, Boże Ciało, itp. W życiu osobistym również bez wielkiej wiary, a raczej mniej, w zawodowym jeszcze gorzej. Przed zachorowaniem Roberta prowadziliśmy sklep muzyczny, w którym sprzedawaliśmy kasety i płyty z muzyką tak zwaną metalową (dosłownie satanistyczną, oraz skinhedowską) oraz gadżety z tym związane, koszulki, naszywki, itp. Jednak, gdy zachorował nasz synek staraliśmy się żyć poprawnie według nauk Kościoła, zawsze uczestniczyć we Mszy Św. Po i przed wspólnymi posiłkami odmawialiśmy modlitwę, pożegnania i przywitania typu: Szczęść Boże, byliśmy rodziną do naśladowania przez każdego katolika. Ograniczyliśmy sprzedaż"złej"muzyki, co doprowadziło do zamknięcia sklepu muzycznego. Również w życiu osobistym staraliśmy się żyć poprawnie. Co prawda jak dowiedziałem się o chorobie, to najpierw uwierzyłem lekarzom, ale poszedłem też do kościoła i prosiłem Boga szczerze, o chociaż trochę życia dla Roberta (liczyłem co prawda, że jak Bóg zobaczy naszą poprawę to łaska będzie bezgraniczna). Bóg okazał się łaskawy i dał prawie 5 lat. Biorąc pod uwagę, że nie wszystkie obietnice dane Bogu podczas prośby o życie wypełniłem, powinienem być zadowolony. Jak wspomnę czasy leczenia (zrozumie tylko ten, kto doświadczył tej choroby) i chwile, kiedy prosiłem, aby Bóg przerwał cierpienie Roberta, oraz czasy powrotu do normalności, do szkoły, w której raczej Go prześmiewali, tak koledzy jak również nauczyciel od w.f., to dobrze się stało, że Bóg zabrał Go do Siebie. Jednak, gdy wspomnę Jego radość z każdego dnia, z każdej udanej jak i nawet nieudanej rzeczy, którą robił to nie mogę się pogodzić, że Bóg Go zabrał. Szukam winy w swoim postępowaniu, niewypełnieniu wszystkich obietnic, ale również szukam usprawiedliwienia dla wszystkich tych spraw. Jest bowiem bardzo trudno w dzisiejszych czasach postępować zgodnie z naukami Kościoła, szczególnie, kiedy nawet duchowni postępują niezbyt porządnie.
Już minęło kilka miesięcy, ale jeszcze nie mogę się skupić na dokończeniu tej części. Jednak w związku z prośbą pewnego ojca malutkiego chłopca, który również jest chory na RAKA, na tej właśnie części- WIARA - chciałbym PROSIĆ, BŁAGAĆ : BOŻE POMÓŻ CZŁOWIEKOWI NIE ZAPOMINAJ O LUDZIACH KTÓRZY CHCĄ CIEBIE KOCHAĆ, KTÓRZY CHCĄ POWIEDZIEĆ -Ojcze Nasz Któryś Jest W Niebie... Z MIŁOŚCI
Być może niektórzy odbiorą tak sformułowaną prośbę jako szantaż w stosunku do Boga, inni powiedzą, że Bóg jest Kimś ponad naszymi zwykłymi sprawami (napisał mi kiedyś pewien brat, którego siostra również miała RAKA, że tak miało być i nie należy mieszać w to Boga), ale jak nie Boga to kogo?,
lekarze NIE, ksiądz NIE, rodzina NIE, naukowcom się NIE opłaca i tak zostaliśmy SAMI NIELICZNI RODZICE KTÓRZY MIELI, MAJĄ, I BĘDĄ MIELI NADZIEJĘ NA CUD.
Robercie, mam nadzieje, że i Ty wstawisz się u Boga za tym chłopcem. Chyba, że Aniołowie mają wakacje???????????

Z ŻYCIA PARAFII


Pragnę poinformować wszystkich, że w kaplicy akademickiej Bazyliki Św.Wincentego a Paulo w Bydgoszczy,
odbywają się spotkania ludzi (rodzin), którzy utracili kogoś bliskiego.
Spotkania mają rodzinny charakter i umożliwiają nam poznanie trosk oraz rozterek innych ludzi
doświadczonych przez życie.
Jednocześnie pomagają nam przetrwać wielki ból i żal w związku z odejściem naszych dzieci (bliskich).
Jesteśmy umocnieni wiarą w Zmartwychwstanie.
Spotkania zaczynają się Mszą Św. o godz. 10 00, a następnie w kawiarence przy kawie, herbacie, ciastku
dzielimy się swoimi sprawami oraz wspólnie z ks.Darkiem śpiewamy pieśni i umacniamy naszą wiarę.
Korzystając z okazji bardzo dziękuję ks. Darkowi oraz ks. Proboszczowi za te ważne dla nas spotkania.
Zapraszam wszystkich, którzy chcą umocnić swoją wiarę i pomóc w tym nam.
Najbliższe spotkanie 29 kwietnia.

tata Roberta


24.09.2007r.
Cały czas brakuje mi koncentracji na uzupełnienie tej w sumie najważniejszej części, ale kiedyś to nastąpi.
Niemniej chciałbym poinformować i zaprosić na kolejne spotkanie Rodzin w żałobie, które odbędzie się jak zwykle w Kaplicy Akademickiej Bazyliki w Bydgoszczy 27.10.2007r. Rozpocznie się o godź. 10.00 Mszą Św. za nasze dzieci, a potem spotkanie w kawiarence, gdzie będziemy mogli pogadać.

12.04.2009r. Czas zacząć dyskusję na tematy trudne.
Chciałbym, aby to było takie FORUM, ale na razie nie mam czasu tego porządnie zrobić,
to poproszę o komentarze w księdze gości lub bezpośrednio e-mail:wiacekmarek@yahoo.com
Mineło już trochę czasu, a ja się ciągle nie mogę zmobilizować do pracy nad tą częścią.
Jak ktoś czyta wszystkie podstrony to wie, że tych spotkań w Bazylice już nie ma,
a szkoda bo umacniały naszą wiarę.
I tu prośba do kogokolwiek kto w tych spotkaniach uczstniczył o kontakt lub podanie
numerów telefonów czy e-mali, abym mógł się skontaktować,
w celu ponownej organizacji takich spotkań.
Bo jakoś od kś.Darka nie mogę się doczekać przekazania waszych numerów.
Ja wiem, że to są trudne spotkania dla księdza, ale dla mnie np. sama obecność z innymi ludzmi
w podobnej sytuacji była bardzo ważna. To się tak dziwnie urwało, że aż nie wiem co o tym myśleć ?
Możemy przecież sami zająć się całym przygotowaniem spotkań gdziekolwiek.
A kś.Darek też pewnie by pszyszedł, może nie zawsze, bo jest bardzo zajęty
i pewnie ma zbyt wiele pomysłów, ale czasami na pewno dałby się zaprosić.
W każdym razie będę się starał w tym roku doprowadzić do kontynuacji tych spotkań.
Chciałbym też zgłębiać swoją wiarę i dlatego zacząłem czytać Biblię od początku
i analizować po koleji losy chrześcijan.
Nie wiem czy to dobry pomysł, czy nie zabłądzę w tych poszukiwaniach, ale jestem taki drobiazgowy,
i choć sam nie postępuje szczegółowo, to innych staram się upominać w drobiazgach.
Jak już kiedyś napisałem wystarczy przestrzegać 10 przykazań, które dał nam Bóg
i wszystko jest proste.
Ale chciałbym, poznać korzenie chrześcijaństwa, dlaczego część poszła taką drogą,
a część inną, i takie tam przemyślenia...

25.10.2009r.
SPOTKANIE

JEST SZANSA NA ORGANIZOWANIE SPOTKAŃ NASZEJ GRUPY, KTÓRA SIĘ SPOTYKAŁA W KOŚCIELE Z KSIĘDZEM DARKIEM.
NAJBLIŻSZE SPOTKANIE W KAPLICY AKADEMICKIEJ W DZIEŃ ZADUSZNY 2 LISTOPADA (poniedziałek) O GODŹ. 19.
BARDZO PROSZĘ O PRZYBYCIE.
27.03.2010r.
Spotkania już się odbywają, przynajmniej na razie.
Zainteresowanych odsyłam na stronę
Nie będę powielał treści, choć niektóre mogą byc wspólne.
Nasuwa mi się takie skojarzenie-wątpliwość-myśl związane z kazaniem na mszy
Chodzi o krzyż, a właściwie ukrzyżowanego Jezusa, to znaczy nie chcę umiejszać tego
że Jezus oddał za ludzi życie, ale Jezus wiedział, że jest Bóg i niebo,
a my ludzie musimy w to wierzyć, i nosić swój krzyż.
Z drugiej jednak strony, gdybyśmy mieli taką wiedzę, to po co byśmy żyli ?
Oprócz WIARY nie mamy nic do stracenia.

do gory
do
góry